Walentynki!
14 luty – dzień,
którego nienawidzi
każdy singiel. Dzień zakochanych? Nie, dzień urodzin mojego psa.
A pamiętam jakby to było rok, może dwa lata temu, a było chyba trzy,
kiedy to zszedłem do piwnicy i zobaczyłem moją suczkę o wdzięcznym
imieniu Sonia, rodząca małego czekoladowego szatana. Mam wrażenie, że
ona już wtedy wiedziała jak bardzo szkodnikowate jej dziecko będzie.
Pewnie dlatego uciekła i nigdy nie wróciła.
Pisać nie będę o
dramatycznych losach mojej psiej rodzinki, aczkolwiek byłaby to niezła
komedia. Radia nie mogę włączyć, bo wszędzie trąbią o tym jak zakochani
są szczęśliwi albo o tym jak zakochani są "zakochani". Pocieszam się
myślą, że "spokojnie, jeszcze wszystko im się zjebie". Naturalna
ludzka przypadłość - czysta złośliwość. Nie moja wina, że emocjonalną
sierotą jestem i ułożyć sobie życia nie potrafię, ale chociaż mam
swobodę działania... Ta.. Mam...
Mędrzec (ja) skądś tam (z
pipidówy Sochaczew) dowodzi, że 2% ludzi uznaje za słodkie miłość
innych ludzi i cieszy się z ich szczęścia. 10% populacji nienawidzi
wszystkich, 15% czuje się "forever alone", a pozostała większość pieprzy
to gówno.
Łączna liczba wyświetleń
Blogger templates
Obsługiwane przez usługę Blogger.
